Mar 10

KIEDY W GÓRY – 4 miesiące, które polecamy na przyjazd w Tatry


         Czas, w którym planujemy naszą podhalańską voyage uwarunkowany jest kilkoma czynnikami. Pierwszy z nich to dzieci, o ile jesteśmy rodzicami. Najczęściej bierzemy urlop w czasie, gdy dzieci mają wolne od szkoły i możemy sobie pozwolić na wyjazd. Drugi czynnik to pewne założenia co do warunków pogodowych – gdzieś w podświadomości mamy zakodowane (i nie bez przyczyny), że styczeń i luty to porządna zima z dużą ilością śniegu, a lipiec i sierpień to bezchmurne niebo. Trzeci czynnik to dostępność i kalkulacja urlopu, bardziej opłaca się nam wziąć jeden dzień wolny pomiędzy datami świąt państwowych i zmontować tak zwany długi weekend. A co będzie, jeśli trochę zmienimy podejście do planowania urlopu i spróbujemy wyjść poza standardowe ramy? W końcu jeden czy dwa dni nieobecności w szkole to nie tragedia, pogoda  jest kapryśna i ustala warunki wedle własnego widzimisię, a długo wyczekiwany dzień urlopu łatwo można zmarnować stojąc w korkach z innymi, którzy również dostali go w tym samym terminie. Spróbujmy więc zaryzykować i wybierzmy się w góry w miesiącach takich, jak marzec, kwiecień, październik, grudzień (pierwsza połowa grudnia).

PAŹDZIERNIK

      Studenci wracają do książek, a Ty przyjeżdżaj w góry! Październik to miesiąc, w którym Tatry zmieniają kreację na jesienną. Przegląd palety kolorów oraz nietypowy nastrój dają poczucie pewnej intymności podczas górskich wędrówek. Co więcej, również nasz portfel będzie miał lżej (a praktycznie rzecz ujmując, to ciężej, zważywszy na mniejszą ilość dutków, które będą z niego wychodzić). Ceny noclegów i wyżywienia są niższe w okresie jesiennym. Prawdopodobnie nie będzie nam również smutno w związku z dużo mniejszą liczbą przebywających w tym czasie na Podhalu turystów. Minusem może być krótszy dzień. W porównaniu do cyklu zimowego jest on jednak jeszcze na tyle długi, że spokojnie uda nam się zaplanować ciekawą wycieczkę.

 MARZEC

Jeżeli jesteście zwolennikami narciarstwa, to jestem przekonana, że wręcz marzycie o tym, aby na stoku ilość narciarzy była odwrotna co do ilości śniegu. Marzec to miesiąc kapryśny, ale przy dobrej obserwacji prognoz pogody można wstrzelić się w naprawdę świetne warunki zjazdowe. Plusy? Jest duża szansa, że będzie jeszcze zalegał śnieg – nawet ten przysłowiowy zeszłoroczny;-) Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że będzie lampa – czytaj przebudzenie słońca po zimowej drzemce. Nie bez powodu nasze babcie zwykły mawiać ,,W marcu jak w garncu” – czytaj ciepło, ale jeśli to danie jednogarnkowe, to możesz spodziewać się wszystkiego. Aktualna pozostaje również zasada: tańsze noclegi, wyżywienie, wypożyczenie sprzętu, a nawet karnety w niektórych kompleksach narciarskich.

GRUDZIEŃ (OD 1 DO 24)

Grudzień to bardzo niedoceniany miesiąc. Zazwyczaj na Podhalu śnieg już w tym terminie dawno się rozgościł i bawi w najlepsze. Podejrzewam jednak, że wszyscy jesteśmy pochłonięci przygotowaniami do świąt i nie w głowie nam odpoczynek. Tatrzańskie stoki narciarskie już w pełnej formie przygotowują się do sezonu, śnieżą, ratrakują, konserwują – przezorny zawsze ubezpieczony. Tylko turystów brak do pełni szczęścia 🙂 Celowo napisałam termin od 1 do 24 grudnia, a to dlatego, że wigilia pod Tatrami to wspaniałe przeżycie. Zwłaszcza jeśli jesteście koneserami podhalańskiego folkloru z przepięknymi kolędami góralskimi na czele. Ostrzegam jednak, że po 24 grudnia musisz zabrać ze sobą piłeczkę antystresową. Na pewno będzie przydatna podczas postoju w korku do…korka do wszędzie.

KWIECIEŃ

Kwiecień jest dobry dla twardych graczy – hazardzistów. Puszczamy ruletkę w ruch i wypada nam…słońce! A może jednak nie, deszcze. A w sumie to już się trochę ochłodziło, więc niech będzie pełnia zimy w środku wiosny. Jednak kwiecień również pozwala nam na zobaczenie gór z innej pespektywy. O ile wyższe partie Tatr mogą być (i często są) niebezpieczne, o tyle spacer po dolinach na rozruszane zastanych po zimie kości jest jak najbardziej wskazany. Po za tym, któż nie lubi patrzeć, jak do życia budzi się przyroda? Krokusy! Ciekawym pomysłem jest też spędzenie Świąt Wielkanocnych pod Tatrami.  A Śmigus Dyngus u górali to nie przelewki ;).

 

       Kochani, pamiętajcie jednak o jednym. To nie pogoda determinuje udany urlop. Najważniejsze jest odpowiednie towarzystwo i pozytywne nastawienie. Spróbujcie wypracować w sobie umiejętność bycia tu i teraz oraz kształtowania zastanej rzeczywistości na własną korzyść. Przykładowo, ulewny kwietniowy dzień zawsze można miło spędzić przy grzanym winku lub miodzie, a szusowanie po topniejącym śniegu na stoku narciarskim zastąpić pieszymi wędrówkami po dolinkach. Do zobaczenia na Podhalu!


 Po nasemu to bedzie tak:

 

Panie drogi, nej przyjezdzojcie do nos bez cały rok, bo hole stojom łod cała, nifto ik po zimie cy lecie nie sfijo i do skrzynie nie chowie. Jesieniom cas jak kieby spokojniyjsy, a kie na wiesne wieśniano woda poruso korytami i zadudni na skolak to haw zaroz sie nabiyro siły do kozdyj zyły. Ba haj!


 

Łapka

About The Author

Folklorysta rodem z Bukowiny Tatrzańskiej. Instruktor, konferansjer i aktorka zakochana w Podhalu. Współwłaściciel marki HOP CUP.