Maj 14

PODHALE W ERZE PRZEDTURYSTYCZNEJ – dlaczegó górale są twardzi?

 


Podhale w erze przedturystycznej

Czyli dlaczego górale są twardzi?

           

        Dzisiejsze Podhale to zakątek kraju, o którym słyszał chyba każdy Polak. Skojarzenia są szybkie i proste – Tatry, narty, urlop i takie dobre serki z żurawiną. Tętniące życiem, nieustannie się rozwija. Kiedy jednak cofniemy się do XII wieku, oczami naszej wyobraźni w miejscu pięknych pensjonatów zobaczymy drzewa, na szlakach będą drzewa, a na Krupówkach będą…drzewa. Cisza i dzika natura.

       

Tomasz Gąsienica-Mracielnik z Krzeptówek, zakopiański ratownik TOPR i muzykant, fot. Bartłomiej Jurecki

Czasami zastanawiałam się, jak Podhalan widzą ludzie z zewnątrz. Wysłuchałam wiele ciekawych rysopisów, z których jedne napawały mnie dumą (takie podsycanie własnego samouwielbienia ;),  a inne…no cóż, inne sprowadzały mnie do parteru albo nawet poziomu minus jeden. Jednak zazwyczaj, wśród stosu przymiotników pojawiał się jeden – ,,twardzi’’. Skąd ta twardość? I jaka twardość? Charakteru? Fizyczna? Emocjonalna? Czy to dobrze być twardym, czy może od twardości już tylko jeden krok do gruboskórności…?Postanowiłam obejrzeć się za siebie i zestawić kilka informacji.

Ostrzeżenie: tekst nie stanowi rysu historycznego, a przedstawia jedynie luźne myśli zaczepione o fakty historyczne.

        Podhale jeszcze w XII wieku było jedną wielką niezbadaną puszczą. Tu lasy, tam lasy, dominujące nad wszystkim góry i dzika zwierzyna. Opis czytany przez nas, współczesnych, brzmi bajkowo. Jednak jeśli byłeś średniowiecznym osadnikiem, starcie z tą przestrzenią stanowiło wyzwanie prze duże ,,W”. Dlaczego pojawili się osadnicy? Ponieważ początkowo puszcza była naturalną barierą obronną państwa polskiego od strony Węgier. Kiedy rozpoczęła się węgierska kolonizacja Spisza (region przylegający bezpośrednio do Podhala), polskim władcom nie pozostało nic innego jak tylko zainwestować w kolonizację Podtatrza. Taka średniowieczna gra w monopol albo osadników z Catanu. Z wielkich, wypełnionych historią i mądrością kronik wynika, że trzy etapy osadnictwa Podtatrza wyglądały na szybkie i bezbolesne. Był las – nie ma lasu. Jednak mieliście okazję kiedyś ścinać drzewo? Bawić się w drwali czy arborystów? Nawet przy dzisiejszym sprzęcie i technice oraz praktycznych rozwiązaniach, nie jest to zabawa. Dlatego wydaje się mi, że zarębnicy (osadnicy zasiedlający ziemię poprzez wyręby lasów) do sietnioków (jak mówi się na Podhalu na ludzi słabych) nie należeli. Wytężone prace kolonizacyjne (jak chociażby w XVI wieku) wymagały ogromnego nakładu pracy. A nawet jeśli przybysze nie byli zaradni życiowo, to dzika przyroda i warunki życia szybko weryfikowały sytuację.

Warunki klimatyczne z pewnością sprawiły, że tutejsi osadnicy nabrali szacunku i respektu do Tatr. Po pierwsze, ukształtowanie terenu: góry, doliny, góry, doliny. Zimy długie i mroźne, lato bardzo krótkie. Może widoki byłyby nawet ciekawe, gdyby tylko te góry nie zasłaniały. Dzisiaj to wszystko stanowi walor, wartość dodaną dla regionu. Ale w czasach, kiedy żywność pochodziła z pola (roli) a nie z supermarketu, klimat miał kluczowe znaczenie. To, co wyhodowałeś, mogłeś zjeść lub zamienić na coś, co mogło stanowić pożywienie dla ludzi i zwierząt hodowlanych. Krótki okres wegetacyjny, duże zróżnicowanie wysokości bezwzględnej oraz jałowa gleba zawęziły grono dostojnych warzyw uprawnych. Z czasem zaczeła królować kapusta i ziemniak – a dokładniej rzecz biorąc grula. Dla mnie ukształtowanie terenu i uwarunkowanie klimatyczne stanowią pierwszy argument do uznania żyjących pod Tatrami górali za twardych ludzi. Uzależnienie od kaprysów pogody, moim zdaniem, wyrzeźbiło w góralach pewną nieustaną czujność i gotowość do stawienia czoła wszelkim trudnościom. Nie było miejsca na lenistwo czy brak chęci do pracy. Klimat hartował nie tylko ciało, ale i ducha.

        Poszukując źródła hardości osadników, nie można przejść obojętnie obok trybu życia Podhalan i sytuacji polityczno-ekonomicznej. Górale podhalańscy byli w pewnym sensie odcięci od świata. To w naturalny sposób wymuszało na nich wyrobienie nawyku wytrwałości i samowystarczalności. Moją uwagę przykuło kilka aspektów życia społeczno-gospodarczego, o których napiszę skrótowo.

Pasterstwo, dziedzina gospodarki, która rozwinęła się na Podhalu dzięki pasterzom wołoskim. Około XIII wieku, zasiedlające tereny dzisiejszej Rumunii ludy wołoskie postanowiły rozpocząć wędrówkę łukiem Karpat, od południowego wschodu  aż po zachód Europy. Oczywiście decyzja ta była uwarunkowana wieloma czynnikami, jednak dla nas najważniejsze jest to, jak wpłynęła na górali, a wpłynęła znacząco. To właśnie od Wołochów górale uczyli się, jak prowadzić gospodarkę pasterską, i od nich zaczerpnęli specyficzną kulturę (ubiór, instrumenty, muzyka). Lud wędrujący po Karpatach posiadał wiele cech czyniących go twardym. Spróbujcie to sobie wyobrazić – średniowiecze, brak zasięgu (jedyny zasięg to zasięg wzroku), zwijacie rodzinę, zwierzynę, dobytek pakujecie do tobołka i dalej przez Karpaty. Podobnie wyglądała sytuacja pasterzy podhalańskich. Zimno, praca pod gołym niebem, walka z dziką zwierzyną, twarde kamienie pełniące funkcję łóżka i dojenie stada kilka razy dziennie. Stada owiec, któremu nigdzie trawa nie smakuje, bo na wszystko odpowiada ,,bee’’. Jak dla mnie punkt do twardości i wytrwałości.

Agnieszka Trybuła z Gronia, odeszła na niebiańskie polany w wieku 91 lat, przeżyła II wojnę światową, pozostawiła po sobie dzieciom, wnukom i prawnukom pozałatwiane sprawy i niezwykłe wspomnienia. Fot. Piotr Mastalerz

Gazdówka, czyli gospodarstwo rolne. Przy gazdówce termin urlop nie istnieje, również w dzisiejszych czasach. O zwolnienie lekarskie też raczej bywa ciężko. Krowy, konie, gęsi i inna zwierzyna, jedzą przecież codziennie. Dawniej zwierzęta były na wagę złota. Stanowiły dobytek, pewnego rodzaju ruchomą lokatę. Nie każdy góral posiadał konia czy krowę, ilość inwentarza stanowił o zamożności oraz pozycji społecznej gazdy. Dlatego też dbano o zwierzęta, a cykl dnia i roku był do nich dostosowany. Gazdować uczyły się dzieci od najmłodszych lat, to wyrabiało w nich nawyk odpowiedzialności i systematyczności. Gazdowanie było równoznaczne z wczesną pobudką, wielogodzinnymi pracami w polu oraz wypasem w trudnych warunkach. Jeśli dołożymy do tego naszą urokliwą i kapryśną tatrzańską aurę, to mamy kolejny punkt do twardości górali.

Migracja zarobkowa spowodowana, jak już wspominałam, krótkim latem i długą zimą. Słowa piosenki Góralu, czy ci nie żal zrodziły się przecież w oparciu o konkretną rzeczywistość odchodzenia w dalekie strony. Gdzie migrowali górale? Do Sącza, w okolice Tarnowa, do węgierskiego Pesztu na Uhry, dzisiejszego Budapesztu, na Spisz i oczywiście za wielkom wode, do Hameryki. Poziom trudności asymilacji na danym terenie wzrastał wraz z odległością od ukochanych Tatr. Jednak niezależnie od tego, gdzie los rzucił człowieka gór, musiał on ubrać się w sztywny kołnierz pewnych zasad panujących na danym terenie. Nie było to zgodne ze ślebodną (wolną) duszą górala, jednak poszerzało horyzonty górali i uczyło innych zawodów i profesji. Wymagało to oczywiście pewnej elastyczności, samozaparcia i podjęcia ryzyka. Nawet dzisiaj, kiedy Internet jest wypełniony szeroko informacjami, każdy wyjazd poza własne miejsce, wiąże się dla nas z pewnym wyzwaniem, niepewnością. Migrację dopisuję do podwalin twardości.

Górnictwo, hutnictwo, praca w lesie. Dzisiaj zapomina się o tym, że w Tatrach wydobywano srebro, miedź, antymon, żelazo i śladowe ilości złota. Dla mnie jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego mentalnie górale tak dobrze dogadują się ze Ślązakami;) Część robotników pracujących w kopalniach i hutach stanowili tutejsi, część przybywała na Podhale, jak hamernicy czyli hutnicy sprowadzani pod Tatry w XIX wieku. Do pracy wielkich pieców hutniczych potrzebna była energia. Tę zaś pozyskiwano spalając drewno. Nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że to drzewo ktoś musiał ściąć, ściągnąć ze stromych połaci tatrzańskich, obrobić i przetransportować do huty. Nasuwają mi się na usta słowa góralskiej śpiewki:

Wyźni homer, niźni homer, to jest nase rezimo

Kujom młoty, kujom chłopy homernikom na piwo

Tadeusz Gąsienica-Bednarz z Krzeptówek- Zakopanego, fiakier i aktor, fot. Bartłomiej Jurecki

Sytuacja polityczna  bezdyskusyjnie miała wpływ na życie prostego zwykłego Jaśka, Staska czy Hanki. W wielkim, podkreślam, wielkim uproszczeniu nasi bohaterowie musieli zmagać się różnymi problemami będącymi efektem polityki oraz systemu, w jakim się znaleźli na przestrzeni wieków. Począwszy od trzymających władzę na Podtatrzu starostów nowotarskich, z których część obciążała wysokim daninami chłopów na tych terenach, poprzez przejście w ręce austriackiego zaborcy, aż po sprzedaż podtatrzańskich majątków w ręce prywatne. Każda z tych rzeczywistości stopniowo modelowała, albo raczej rzeźbiła góralski charakter. Musimy mieć świadomość, że niejednokrotnie na Podhalu panowała ogromna bieda i głód. Moim zdaniem czasami bezlitosna rzeczywistość konsekwentnie uczyła szacunku do ziemi, pracy i chleba.

Górale byli twardzi, bo musieli się takimi stać. Tylko mocny charakter, hart ducha i nieustanna praca dawały możliwość przeżycia. Klimat, tryb życia i lokalizacja na przysłowiowym końcu świata nie pozostawiały miejsca na lekkie i beztroskie życie. Nie zgodzę się jednak co do twardości emocjonalnej. Wrażliwość na piękno tatrzańskiej przyrody odziedziczone po poprzednich pokoleniach możemy usłyszeć w słowach śpiywek góralskich. W końcu nawet najtwardsza skała ma jakąś szczelinę…

Czy dzisiaj górale są twardzi? Mam nadzieję, że tak.


Po nasemu to bedzie tak: 

Jako rzece Józef Kosorek z Bukowiny Tatrzańskiej ,,Lud tu twardy jak skała, mocniyjsy niz smyreki, łobycaji góralskik nie popuści na wieki”.

 


Dwa portrety górali pochodzą z projektu Bartłomieja Jureckiego – tutaj znajdziecie więcej ,,Twardych jak skała” górali.


Źródła:

  1. Górkiewicz ,,Bukowina Tatrzańska, powrót do źródeł”, Bukowina Tatrzańska 2008

  2. Skupień, ,,Tatry i Podtatrze, monografia dla szkół”, Zakopane- Poprad 2000

„Górnictwo i hutnictwo w Tatrach”,  wydawnictwo TPN

http://www.tatry4u.pl/artykul/osadnictwo-i-turystyka-na-podhalu

Łapka

About The Author

Folklorysta rodem z Bukowiny Tatrzańskiej. Instruktor, konferansjer i aktorka zakochana w Podhalu. Współwłaściciel marki HOP CUP.