Cze 04

MAPA – tajemniczy skrawek papieru. Tradycyjna vs elektroniczna. O kolorach i trudności szlaku.

 


MAPA – tajemniczy skrawek papieru.

Tradcyjna vs elektroniczna. O kolorach i trudności szlaku.

Czy w dobie nowoczesnych urządzeń z nieustannie doskonalącymi się i aktualizującymi nawigacjami potrzebna jest nam jeszcze tradycyjna mapa? Czy jest sens zawracania sobie głowy drukowaną mapą, kiedy wychodzimy na górski szlak wyposażeni w nowy sprzęt z aplikacjami, wypierający tradycyjne narzędzia podróżnika? Odpowiedzi i opinie na temat postawionych pytań, mam nadzieję, pojawią się w komentarzach, a tymczasem przyglądnijmy się mapie.

Mapa to graficzny obraz pewnego skrawka naszej planety (również nieba), wykonywany na płaszczyźnie, w pewnej skali, według zasad odwzorowania kartograficznego, przy użyciu umownych znaków graficznych. Można powiedzieć, że mapa jest stara jak świat. Nauka o mapach to, jak powszechnie wiadomo, kartografia, lecz nie o sprawach naukowych będziemy rozmawiać, a o praktycznej wiedzy, dotyczącej posługiwania się mapą na górskim szlaku.

Ludzie wykorzystują mapę od tysiącleci, czy teraz przejdzie ona do lamusa, czy tylko zmieni się jej forma z drukowanej na elektroniczną, dostępną w sieci? Zapewne mamy zwolenników tradycyjnej, solidnej, drukowanej wersji, jak również preferujących wygodną, nowoczesną formę mapy w smartfonie czy tablecie. Bez mapy Google ani rusz?

 

Na trasie, dobrze zrobić sobie przerwę, i jeszcze raz przeanalizować wycieczkę w odniesieniu do warunków pogodowych.

Przenieśmy się w góry. Ledwo świta, jesteśmy już na szlaku, ostre, świeżepowietrze dodaje wigoru. Mamy plan na zdobycie szczytu w pewnym rejonie, ale nie przegadaliśmy szczegółowo trasy. Zatrzymujemy się na chwilę, by zaplanować wyjście i zejście, otwieramy mapę. Najpierw oceniamy nasze przygotowanie do górskiej wyprawy, ekwipunek, kondycję i zapas jedzenia. Świadomie i odpowiedzialnie analizujemy wiek i umiejętności naszych współtowarzyszy, bo inaczej się chodzi z równym sobie, inaczej z dzieckiem, osobą starszą, osobą w problemami zdrowotnymi. Na mapie szlaki oznaczone są pięcioma kolorami (niebieskim, czerwonym, żółtym, zielonym, czarnym).

Co oznaczają poszczególne barwy:

szlak czerwony główny i najważniejszy szlak, prowadzący zazwyczaj przez najwyższe punkty pasma; przebiega przez trasę najbardziej wartościową pod kątem turystycznym;

szlak niebieski – szlak dalekosiężny i często uczęszczany, lecz ustępujący szlakowi czerwonemu pod względem atrakcyjności widoków;

szlak żółty – szlak łącznikowy, dojściowy;

szlak zielony – nim dojdziemy do najbardziej charakterystycznych miejsc na trasie; oprócz tego ma znaczenie zbliżone do szlaku żółtego;

szlak czarny – krótki, dojściowy, pozbawiony atrakcyjnych miejsc, najrzadziej stosowany ze względu na małą widoczność.

O ile barwy nie stanowią oznaczenia stopnia trudności, to na pewno wskazują szlaki turystyczne, a w terenie kolory znajdziesz na drogowskazach, drzewach, skałach. Podkreślam, kolory szlaków w Tatrach nie oznaczają stopnia trudności. Są to barwy ogólnie przyjęte do ich znakowania i niech Cię nie zmyli  kolor, na przykład zielony również może być trudny. Inaczej jest na stokach narciarskich. Tu najtrudniejsza trasa zjazdowa to czarna, średnia to czerwona i łatwa niebieska.

Na obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego wolno chodzić jedynie znakowanymi szlakami, więc bezpiecznie jest trzymać się wyznaczonej ścieżki. Bardzo lubię mapy, na których  podane są czasy przejścia z jednego punktu do drugiego. Oznaczone są zazwyczaj w ten sposób: 2h 15’ ze strzałką wskazującą kierunek. Przy wyliczaniu czasów założono, że 1 kilometr odpowiada 15 minutom marszu. Czasy z poszczególnych odcinków trzeba sumować. Dopasowanie podanych na mapie czasów przejść do rzeczywistych osiągów każdego z nas jest trudne, ponieważ każdy chodzi nieco inaczej. Dlatego podane wartości należy traktować orientacyjnie, a do nas samych należy przyjęcie własnego mnożnika. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę warunki na trasie, które mogą skrócić lub wydłużyć czas marszu, na przykład piargi, kamienie ustawione na sztorc, błoto czy nawierzchnia twarda .    W tym miejscu pomocna może okazać się nawigacja GPS zainstalowana w telefonie. Trzeba jednak pamiętać, że zasięg telefonów komórkowych w górach jest zmienny.

Wczytując się w mapę głębiej, warto chwilę poświęcić na zapoznanie się z jej legendą, która pokazuje szczyty, ich wysokości, granie, punkty widokowe, doliny, stawy, jaskinie, wodospady, źródła i wywierzyska. Oznaczone są też schroniska, szałasy, leśniczówki, polany z wypasem owiec – moc informacji. Ponadto z mapy wyczytamy, gdzie znajdują się miejsca, które warto odwiedzić, lub przynajmniej ich nie minąć, będąc w pobliżu. To różnego rodzaju zabytki, muzea, pomniki i tablice, przykłady budownictwa regionalnego i ośrodków sztuki ludowej. Narciarze zorientują się w nartostradach, trasach zjazdowych i szlakach. Niektóre mapy wskazują również obszary zagrożenia lawinowego oraz takie ciekawostki, jak rejony występowania charakterystycznej fauny i flory.

 

W którą stronę? 🙂

Mówimy czasem żartobliwie, że podróżujemy „palcem po mapie”, ale towłaśnie z mapą zaplanujemy czas wycieczki, miejsca, które odwiedzimy, przeanalizujemy trudność trasy, podejmiemy decyzję w jakim kierunku zmierzamy     i ułożymy w głowie plan B w razie zmiany pogody, niedyspozycji lub gdy zasiedzimy się, podziwiając piękne widoki.

Mapa to swoisty portret danego terenu, więc warto go poznać przed wyruszeniem na górską wyprawę. Nieważne, czy w tradycyjnej formie, czy w elektronicznej. Mapa ci podpowie, czasem pomoże. Laminowana mapa może posłużyć za parasol, kiedy zaskoczy cię przelotny deszcz, gdy przypadkowo (oczywiście zazwyczaj jesteś przezorny 🙂 ) zapomniałeś zabrać ze sobą peleryny. Lubi też płatać figle, najczęściej kiedy próbujesz ją złożyć 😉 Składanie mapy na szczycie góry, przy silnym wietrze, jest prawdziwą sztuką. Zgodzicie się ze mną?


A po nasemu to bedzie tak:

Zanim pudzies cłeku w góry, przypotrz siy kapke na mapke. A jak i cytać umies, to siy dorozumies, kany siy brać mozes i co hań wypatrzys. Mozes siy i dopytać gazdy, ale jak ni ma gazdy, to głupi kozdy, to se lepiyj mapke ku sobie weź.


 

Giewontka

About The Author

Etnolog, muzealnik, animator kultury, muzykant. Współwłaściciel marki HOP CUP.