Lis 02

Widoki – czyli co chodzi po głowie trzydziestopięciolatce.

 

 

 

 


Widoki – czyli co chodzi po głowie trzydziestopięciolatce.

 

 

FOT. WOJCIECH KUBINA

Na co patrzymy budząc się o świcie? Spoglądamy przez okno podziwiając piękny krajobraz czy też architekturę miasta? A może wpatrujemy się w bliską nam osobę, tulimy się do jej piersi i słuchamy bicia jej serca? Czy najpierw spoglądamy w lustro, by po prostu ocenić ile czasu zajmie nam „ogarnięcie” się przed wyjściem?

Kiedy decydujemy się stworzyć własny dom, ciepłe rodzinne gniazdo, istotne jest miejsce gdzie będziemy żyć – nasze przyszłe otoczenie. Najważniejsze jest oczywiście to z kim będziemy tworzyć swój spokojny i bezpieczny dom. Z dobrym człowiekiem nawet skromne lokum będzie prawdziwym pałacem. Jednak myślimy także i o tym, co będziemy oglądać na co dzień z okna kuchni pijąc poranną kawę.

Gdy wyjeżdżamy na wakacje koniecznie chcemy wynająć pokój z widokiem na góry, morze, jezioro lub zająć dom w otoczeniu przyrody. Często jest to apartament, z którego okien szeroko rozpościera się panorama atrakcji rozbawionego i tętniącego życiem miasta. Czyli dążymy do tego, by podczas odpoczynku napawać się widokiem, nacieszyć oczy, w ten sposób odpocząć, oderwać się od codziennych spraw i obowiązków.

Przemierzamy całą Polskę, by wspinać się na szczyty gór o majestatycznym wyglądzie albo podziwiać morskie fale, wsłuchując się w ich szum. Ciągnie nas i pcha chęć przeżycia czegoś innego, nowego, pragnienie chwili wytchnienia lub zyskania utraconego napędu do działania.

Żyjemy szybko i intensywnie spełniając się zawodowo, czy też poszukujemy miejsca dla siebie, które pozwoli nam na godne życie. Niezależnie od stażu pracy, wykształcenia czy statusu społecznego, przemyka nam nie raz przez głowę myśl, a właściwie pytanie: czy praca i czynność, którą wykonuję daje mi widoki na przyszłość?

FOT. JAN WIERZEJSKI

A kiedy zmagamy się z przeciwnościami codzienności lub chorobą, wiele czasu poświęcamy analizowaniu swojego położenia, zastanawiając się nad tym, co nas jeszcze czeka i kiedy los rozda nam kolejne, być może lepsze, karty.

Patrząc w przyszłość, często wracamy do przeszłości. Tęsknimy za dobrymi chwilami   i ludźmi, po których pozostały już tylko wspomnienia. Nasze doświadczenia, przeżycia, sukcesy i porażki często mają i będą miały wpływ na to, co wydarzy się za jakiś czas. Czy popełnimy kolejny raz ten sam błąd, a może tym razem wyniesiemy z błędów jakąś naukę?

Ważne jest to, do czego dążymy, jakie mamy cele, co chcemy osiągnąć. Nie wszystko zależy od nas samych, jednak nasze codzienne małe kroczki prowadzą nas do zamierzonego celu. Pytania: dokąd zmierzamy, jak siebie widzimy i do czego dążymy, pozwolą nam być może odpowiedzieć również na pytanie: „na co chciałbym patrzeć budząc się o świcie?”.

Moim osobistym miejscem na ziemi jest Podhale i niewielki jego skrawek u stóp Tatr Zachodnich. Moje miejsce jest przy moich najbliższych. Dążę nieustannie do tego, by nie stać w miejscu, mimo że nie chcę się stąd ruszać. Budząc się o świcie widzę góry, a ich widok pieczętuje długie, mozolne i trudne współdążenie do wyznaczonego celu.

Kilka myśli sformułowanych w tym krótkim tekście dobrze, i jeszcze krócej, oddaje góralska przyśpiewka:

Nimom nic, nimom nic

I o nic nie stojem

Ino to, co kochom,

Coby było moje…

Giewontka

About The Author

Etnolog, muzealnik, animator kultury, muzykant. Współwłaściciel marki HOP CUP.