Lis 09

Registered design – tybet czy mereżka? Czy folk dorównuje Gucci’emu?

 

 

 

 


Registered design – tybet czy mereżka? Czy folk dorównuje Gucci’emu?

Obie z Agnieszką lubujemy się w tradycyjnym stroju góralskim. Zamiast nowej pary jeansów czy płaszczyka, wolimy zainwestować w spódnicę tybetową (tego nigdy dosyć!) albo też i gorset. Niestety codzienność odbiera nam możliwość ciągłego noszenia odzienia góralskiego. Stąd też jedynym ratunkiem pozostaje dla nas nowoczesny design modowy, czyli odzież w stylu folk.

Reserved, H&M, Gucci, Dolce & Gabbana znane marki odzieżowe już dawno odkryły atrakcyjność wzornictwa ludowego z całego świata. Na wieszakach w wielkich centrach handlowych możemy zobaczyć wzory rodem z Indii, Rumunii, Chin czy Meksyku. Świat mody, z jego najsławniejszymi nazwiskami i markami na czele, obecnie wręcz pochłania tradycyjne modele i wzornictwo. W wyniku tego stroje inspirowane kulturą ludową, wiszą po sąsiedzku z ubraniami upstrzonymi brokatem i ćwiekami.

Źrdło: https://makeanddohandmade.wordpress.com/2010/09/01/folk-dress/

Chociaż przykuwają wzrok i nęcą kolorem, to dla potencjalnego kupca ich pochodzenie i znaczenie pozostaje anonimowe. Trzeba jednak wiedzieć, że te barwne elementy zdobiące odzież, sprawiające wrażenie nieco egzotycznych, są często niepowtarzalnym, bliskim czyjemuś sercu i bogatym w symbolikęwytworem konkretnej kultury. Czasami, gdy trzymamy w ręku bluzkę z pięknym haftem, aż ciśnie się nam na usta pytanie: a skądże to cudo przywędrowało? Czy to Meksyk, czy Karpaty? Informacja z metki nie daje upragnionej odpowiedzi: zwykle Państwo Środka lub Tajwan. 

Dlatego dobrze, gdy dana marka jest mocno usadowiona w obszarze kulturowym, z którego się wywodzi i kiedy możemy ją łatwo zidentyfikować. To nie tylko rozwija nas, jako pasjonatów mody, ale też uniemożliwia okradanie kultury z jej dóbr. Może to dość przerysowany przykład, ale czy ja, jako góralka chciałabym, aby ktoś na Filipinach uważał, że cekinowy dziewięćsił pochodzi z Australii?

Czy zabawa wzornictwem ludowym w ogóle jest słuszna? Czy nie powinno się wszystkich parzenic ostemplować znakiem “REGISTERED DESIGN”? Otóż można by to było zrobić, gdybyśmy to my byli twórcami ósemek z sutaszu czy rozetki. Trudno jednak powoływać na świadków kilkanaście pokoleń uczestników i budowniczych regionalnej kultury ludowej. Przy dzisiejszym rozwoju przemysłu i technologii, zamknięcie parzenicy w szklanej gablocie w muzeum byłoby niemożliwe.Owszem – ważne jest, aby stroje, które prezentowane są na scenie, jak najwierniej oddawały ich tradycyjny wygląd, wówczas w oczywisty sposób będzie można odczytać określone zasady kanonu danego ubioru. Istotne jest to nie tylko dla odbiorcy, który przybywając z różnych stron świata powinien móc jednoznacznie rozszyfrować dany kod kulturowy. Identyfikacja ta jest bowiem równie ważna dla nas samych, nosicieli kultury, abyśmy zawsze mogli wracać do źródła i umieli odróżnić tradycję od inspiracji czy stylizacji.

28 października, jako HOP CUP, miałyśmy okazję wziąć udział w ósmej edycji pokazu mody “Polki Folki”. Wszystkich przerażonych z góry uspokajam nie w charakterze modelek! 😉 Objęłyśmy wydarzenie swoim patronatem, a do tego prowadziłyśmy warsztaty gwarowe pt. “#WIDZIMISIE” dla cudownej młodzieży ze Świdnika. Pokaz mody bardzo nas zaintrygował z powodu niecodziennego spotkania dwóch kultur ukraińskiej i polskiej. Tybet bynajmniej nie konkurował na nim z mereżką, a przeciwnie niezwykle ciekawie prezentował się na wspólnym wybiegu. Wśród projektantów znalazły się takie nazwiska jak: Murashka, Anastasia Vasylyk, Halina Rosa Art, Patrycja Plesiak czy Jadwiga Trebunia-Tutka. Swoją kolekcję prezentowała również Aneta Larysa Knap, która to nie tylko dzierży folk-igłę i nożyczki w firmie Folk Design, ale również była organizatorem wydarzenia.

 

Nasze oczy ucieszyły kolorowe ukraińskie i podhalańskie motywy wplecione w eleganckie suknie, płaszcze i żakiety. Chociaż tak bardzo od siebie różne wprowadzały do sali konferencyjnej Nosalowego Dworu nęcący powiew kulturowej inspiracji. Szczególnie zaciekawiło nas odważne zastosowanie kraty w projektach Folk Design, bowiem same kilka tygodni wcześniej prowadziłyśmy burzliwą dyskusję na temat kraty właśnie. Co ciekawe, w XVIII i XIX, a nawet jeszcze u początku XX wieku, krata była powszechnym wzorem w ubiorze podhalańskich kobiet. Wyparta przez kwieciste tybety, do niedawna identyfikowana była z biedą i niskim statusem społecznym. Agnieszka, która uwielbia rekonstrukcje odzienia z XIX wieku, sprawiła sobie niedawno u pewnego zdolnego zakopiańskiego projektanta wizytkę (rodzaj paradnej katanki) w kratkę, na wzór egzemplarza z 1880 roku. Stąd też tak mocno zaintrygowało nas wprowadzenie połączenia kraty i tybetu do nowoczesnych kreacji.

Żeby nie było żadnych wątpliwości jesteśmy zwolenniczkami czerpania z kultury ludowej pełnymi garściami. Należy to jednak robić w taki sposób, aby jej elementy mogły zostać jednoznacznie zidentyfikowane. Dzięki pokazowi “Polki Folki”, jego uczestnicy mogli zobaczyć wyraźne różnice między tybetem, mereżką czy haftem krzyżykowym, a do tego przekonać się jak motywy wywodzące się z odmiennych kultur, mogą się dobrze razem prezentować. Po pokazie miałyśmy pełne głowy różnorakich folk-przemyśleń, jednak co do finalnego wniosku byłysmy zgodne, a brzmiał on tak: “w śpilkak noga długo, a dziywcynta paradniyjse, ale jo juz jacyj wolym iść w kiyrpcak i mieć pewność ze dońde cało”. I to by było na tyle w temacie folkowej mody!

Łapka

About The Author

Folklorysta rodem z Bukowiny Tatrzańskiej. Instruktor, konferansjer i aktorka zakochana w Podhalu. Współwłaściciel marki HOP CUP.