Gru 14

Downiyj sie pole z polem zyniyło. A teroz?

 

 

 

 


Downiyj sie pole z polem zyniyło. A teroz?  Rozmowy z mieszkańcami Podhala o góralskim żywobyciu i małżeństwie.

 

 

Odkąd ludzie zaczęli gospodarzyć pod Tatrami, ziemia stanowiła najwyższe dobro, bo dawała plony, a z plonów żyła cała rodzina. Trudne górskie warunki, krótki okres wegetacyjny oraz długie, srogie zimy determinowały pracę i życie. Na polach sadzono i zbierano, wypasano owce i bydło, każdy skrawek ziemi był zagospodarowany, a o przeżycie trzeba było walczyć. Nierzadko głód i bieda skłaniały do podejmowania niełatwych decyzji. Łączenie majątków było powszechne na terenie całej Polski. Wojenne zawieruchy, trudny dostęp do edukacji, brak możliwości zarobkowania oraz problemy wielodzietnych rodzin prowadziły do decyzji w sprawie ożenku. Obecnie mieszkańcy Podhala żyją z turystyki, kształcą się, wyjeżdżają do pracy za granicę. Ekonomicznie mają się dobrze dzięki swojej pracowitości. Publikowane poniżej wypowiedzi są efektem rozmów z mieszkańcami podhalańskich miejscowości. Rozmówcy w wieku 28-91 lat podkreślali, że przytaczane historie są związane z sytuacjami, z którymi się zetknęli, ale nie są regułą, tylko raczej interesującymi przykładami w temacie poruszonym przez niżej podpisaną.

1915r. – Moja teściowa była 10 lat starsza od Kuby. Kuba był folusznikiem, jego rodzina folowała sukno, ludzie przyjeżdżali do nich z różnych miejscowości, bo wtedy wszyscy mężczyźni chodzili w suknianych portkach. Kuba huloł, nie patrzoł na nic, ba i zastawioł  u Zyda serdok albo cosi wortościowego, jak mu brakowało na baciarke. Zacyno sie tyz sprzedawanie pola, to ojciec Kuby namyśloł, coby go ozynić. Pytoł, coby za niego moja teściowa posła, a za to jej zapise jeden kawołek pola na wiyrchu – wspomina Władysława. Jak obiecał, tak zrobił. Chodziło o to, by żona  nie dała Kubie wyprzedawać pola i ratowała majątki ojca. – Teściowo robiyła na gazdówce i pomogała przy folusie. Majątki siy skróś niyj ostały” – dodaje.

1923 r. Podobali się sobie młodzi, ale dziewczyna była biedna, nie miała ziemi, kawaler był synem wójta. Nie dali się im żenić, nie pomagały prośby, wójt nie pozwalał. Młodzi mimo to, spotykali się, na świat przyszło ich dziecko. Nie dane im było wspólne życie, syna wójta ożeniono szybko z bogatą dziewczyną z sąsiedniej wsi, a wnuczka wójta otrzymała siedem morgów pola na oddalonej dziedzinie. Dziewczyna wyszła za innego, a jej córkę wychowywali dziadkowie. – Jak był kawaler bogaty abo dziywka, to ik chytali za wszelkom cene. “Niekze będzie garbaty / coby ino bogaty / to świat bedzie nas” – kończy góralską przyśpiewką Katarzyna.

1953 r. Po drugiej wojnie światowej, nawet do lat sześćdziesiątych, ze względu na panującą biedę nadal łączono majątki.  Mł

odzi musieli liczyć się ze zdaniem rodziców, czasem nie zważano nawet na dużą różnicę wieku. Najlepiej, jak miedza była przy miedzy, a pole przy polu. – Jak się młodzi sprzeciwiali i śli na upór to ich wydziedzicali z majątku, co prowda na gymbe, bo siy nie chodziło do noterausa. Jak siy prociwieli to im ani pola ani nic z chałpy nie dali, zdarzało się ze zamkli drzwi i pedzieli “idź” – mówi Wojciech.

– Moja babka miała powołanie i chciała iść do zakonu. Żeby do zakonu iść trzeba było oddać część ziemi, na co się moi pradziadkowie nie zgodzili i zakonnicą nie została – wspomina Zofia.

1961 r. – Wydałak się w 1961 r., ale nie byłak zakochano w ogóle. Mamie sie zięć widzioł,  u nos Józek wyrobioł, bo my ni mieli konia i przywykł jakby domownikiem juz był. Mama była wesoło, a Józek tońcył, śpiywoł, pytacowoł, koniem paradnie jeździł. Mnie siy niekoniecnie widzioł, ale było nos w doma siedmioro dzieci, to zycie zmusiyło, bo miejsce u chłopa było. Ale przezylimy 49 roków, dzieci odchowali, ni ma co narzekać, było dobrze – mówi z uśmiechem Stanisława.

1987 r. – Po sąsiedzku sie zyniyli, my tyz połącyli miedze na wiyrchu, tak siy udało. Nie było zondnyj presji, bo my były koleżanki, a mielimy pole jedno przy drugim. Tak my se jedni drugim pomogali, bo my byli blisko. Stasek  zacon chodzic ku nasej Kasi. Pozyniyli sie i bez tom miedze jak pobudowali chałpe, to ona tak stoi, ze pół na Kasinym, pół na Staskowym” – wyjaśnia Maria.

2018 r.  Teraz zdarza się, że hotele z pensjonatami się żenią, ale nie jest to reguła, tylko raczej odosobnione przypadki. Rola rodziców stała się drugorzędna. – Dziś już nie pod presją ojców, ale czasami młodzi zwracają uwagę na to, czy rodzina partnera ma dom, bo chcą wygody i na gotowe iść. Mimo wszystko obecnie liczy się uczucie, charakter i dobre serce – mówi Sandra.

Temat łączenia majątków za sprawą zaaranżowanych małżeństw również dzisiaj budzi wiele emocji. Jednak czy my, z bieżącą wodą w kranach i elektrycznością mamy prawo oceniać te historie?  Być może dzięki wyrzeczeniom poprzednich pokoleń możemy sobie pozwolić dzisiaj na luksus wolności uczuć.

Tekst publikowany w Kwartalniku Tatry nr 65/2018

fot. Pastelove Kadry

Giewontka

About The Author

Etnolog, muzealnik, animator kultury, muzykant. Współwłaściciel marki HOP CUP.